Tadeusz Pietrzykowski trenował boks w Warszawie w latach 30-tych, m.in. pod okiem Feliksa Stamma. Po wybuchu wojny brał udział w obronie Warszawy, po kampanii wrześniowej próbował dostać się do Francji. Aresztowany na granicy węgierskiej, przez areszty w Nowym Sączu i Tarnowie trafił pierwszym transportem do obozu w Auschwitz 14 czerwca 1940 roku, gdzie otrzymał numer 77. Miał tam spotkać Witolda Pileckiego i Ojca Kolbe, ale to już inna historia.
Wiele napisano na temat początku jego bokserskich dziejów za drutami, niemniej jednak niemiecka komendantura włączyła pięściarskie pojedynki do rytmu ponurej obozowej rzeczywistości. Dla Tadeusza była to walka o przetrwanie, która została poddana ciężkiej próbie, kiedy to naprzeciw filigranowego Polaka, ważącego niespełna 40 kg, stanął rosły, niemal drugie tyle ważący kapo, którym był Walter Dunning, wielokrotny bokserski mistrz Niemiec. Jednak pojedynek ten nie układał się po myśli Niemca, który nie mógł sięgnąć wijącego się w sprytnych unikach przeciwnika. Obozowy sędzia, widząc sytuację na ringu, przerwał starcie z powodu domniemanego trafienia, które Dunning symulował jako poniżej pasa. Jednak Niemiec docenił kunszt Teddyego, czego nagrodą była ponoć dodatkowa partia zupy dla baraku, w którym mieszkał; gdy Pietrzykowskiego przeniesiono do obozu pod Hamburgiem, dostał też od rywala oryginalne rękawice.
Bokserskich walk w obozach Auschwitz i Neuengamme Teddy stoczył około 60, z których przegrał tylko jedną, z holenderskim championem Leenem Sandersem, ale wygrał z nim w rewanżu.
Ewakuowany z Bergen Belsen trafił do Dywizji Pancernej gen. Maczka jako instruktor sportowy, aby w 1946 roku wrócić do kraju.
Teddy nie był ulubieńcem ówczesnych władz, ale z racji obozowej przeszłości, a także roli świadka, jaka odegrał podczas procesu zakończonego karą śmierci dla Rudolfa Hoessa, komendanta obozu w Auschwitz, obyło się bez represji.
Jednak 30-letni zawodnik nie był w stanie osiągnąć już wymagającego sportowego poziomu, pozostała mu tylko rola sportowego instruktora i nauczyciela wf, w czym pomogły mu kursy na warszawskiej AWF.
W 1958 roku wylądował w Nowym Targu, gdzie jego droga życiowa zetknęła go ze Stanisławem Piłatem, z którym znali się jeszcze z przedwojennych ringów. Praca z sekcją bokserską KS "Gorce" zaowocowała wynikami na szczeblu okręgowym, a w tym czasie wielkie nadzieje trener Pietrzykowski wiązał z niezwykle utalentowanym młodzieńcem, Walentym Ziętara. Walkowi bliżej było jednak na lodowisko niż na halę sportową, co okazało się chyba dobrym wyborem naszego najlepszego polskiego hokeisty.
W 1962 roku Pietrzykowski wyjechał z Podhala do Bielska-Białej, zostawiając tu żonę i małego Tadzika. Irena Kobylańska-Pietrzykowska spoczywa na nowotarskim cmentarzu, los jedynego syna z trójki dzieci boksera nie jest mi znany.
Dużo można by opowiadać o Teddym, który podczas pobytu w Nowym Targu przyjaźnił się z Lucjanem Pustówką, nauczycielem wf i trenerem sekcji koszykówki w KS "Gorce" w tamtym czasie. To od niego zaczerpnąłem ongiś wiele informacji na temat dziejów Pietrzykowskiego, który mimo wojennej traumy i burzliwych losów chętnie dzielił się opowieściami ze swojego życia.
Pogodny i pełen empatii zmarł nagle na serce w Bielsku w 1991 roku, zaś aktualnie dzieje legendarnego boksera i patrioty zainteresowały zespół TVP, który pod kierownictwem Mateusza Fudali przystąpił do nakręcenia filmu dokumentalnego, traktującego o burzliwym życiu Tadeusza Pietrzykowskiego, a szereg ujęć nakręcono właśnie w Nowym Targu.
Walenty Ziętara jest jednym z nielicznych podopiecznych Teddyego, których udało się odnaleźć. Walek podzielił się wspomnieniami z telewizyjną ekipą, które wraz z okruchami wiedzy niżej podpisanego będą stanowiły wkład do przygotowywanego filmu o sportowcu, któremu pięści ratowały życie, które na co dzień nie zawsze układało się najlepiej.
Jacek Sowa

























