Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Wóda życia, dzień pierwszy" - podhale24.pl
Szczawnica
Clear
19°C
Clear
19°C
Clear
20°C
Clear
20°C
Clear
19°C
Clouds
17°C
Jakość powietrza
Nowy Targ
Zakopane
Rabka-Zdrój
Nowy Targ
Dobra
PM 10: 30 | 60 %
Zakopane
Bardzo dobra
PM 10: 14 | 28 %
Rabka-Zdrój
Bardzo dobra
PM 10: 19 | 38 %
Kartka z kalendarza
29.09.2026, 08:33 | czytano: 4326

Opowiadania Andrzeja Finkelstina na Podhale24.pl: "Wóda życia, dzień pierwszy"

Z urodzenia nowotarżanin, od 30 lat zakopiańczyk. Na Podhale24.pl zakończyliśmy publikację powieści Andrzeja Finkelstina pt. "Melina Lenina, czyli o tym jak Wacek odrabiał wojsko w Poroninie". Wraz z autorem, zachęceni reakcją czytelników, publikujemy kolejne utwory Andrzeja Finkelstina - wybrane opowiadania z tomów pt. "Nokaut" i "Moje podróże autobusikiem". Są to swobodne opowieści i spostrzeżenia na różne tematy społeczne i psychologiczne w formie opowiadań, często czarno-humorystycznych, zazwyczaj mające drugie dno i morał. Kolejne opowiadania publikujemy co wtorek na Podhale24.pl. Dziś pt. "Wóda życia, dzień pierwszy".

Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Portret Andrzeja Finkelstina autorstwa Sylwii Marszałek-Jeneralczyk
Część 1 tryptyku.
Nokaut. Wóda życia, dzień pierwszy

/Fantástico Chico Blanco/

Postacie i miejsca w opowieści są całkowicie fikcyjne. Jeśli mimo to ktoś dostrzega podobieństwo do prawdziwych osób lub podhalańskich realiów... cóż, to tylko czysty przypadek.

Poranek ledwo się zaczął, gdy referent Hosse (prawa ręka szefa) przekroczył próg Wydziału Geodezji i Gospodarki Przestrzennej. W głowie szumiało mu jeszcze po wczorajszym zebraniu komitetu osiedlowego. A może grupy modlitewnej, któż to wie? Wszystko już mu się mieszało, a gardło paliło żywym ogniem po nocnych, wzmacnianych etanolem dyskusjach.

Urzędowy korytarz witał specyficznym aromatem, wspólnym dla wszystkich takich miejsc na świecie, mieszanką pasty do podłogi, parzonej fusiary i głębokiej nienawiści do petenta. Daleko mu było do pachnącej toalety w szwedzkiej sieciówce. Hosse zdążył już jednak przywyknąć do tych realiów. W końcu spędził tu trzydzieści lat.

Na piętrze wzrok Hossego przyciągnął on - błękitny, plastikowy monument nowoczesności z półprzezroczystą bańką zamiast głowy. Powiedzmy sobie, supernowoczesny gadżet i absolutna nowość w tych murach, jeszcze dzień wcześniej go tu nie było. Dystrybutor wody źródlanej z dumnym logo "Kryształ Podhala". Hosse podszedł ciężkim krokiem, drżącą dłonią chwycił jednorazowy kubeczek i z nabożną czcią nacisnął niebieską dźwignię. Niecierpliwie czekał na zbawienny, lodowaty płyn. Ciecz głośno zabulgotała w wielkiej bani i lunęła do naczynia. Miała jednak dziwny, bursztynowy kolor. Urzędnik zamrugał z niedowierzaniem. Uniósł kubek do nosa i powąchał go. Najpierw ostrożnie, a potem drugi, zdecydowany raz.

- Święty Mateuszu i Święty Gwidonie administracyjny... - szepnął.

Wlał w siebie chciwie całą zawartość jednym szybkim ruchem. Płyn nie szczypał w język lodowatością. Zamiast tego eksplodował w przełyku dymem, torfem i dojrzałym dębem.

- Chryste Panie, toż to kilkunastoletni single malt!

Przez chwilę stał nieruchomo, czekając, aż jego mózg przetworzy tę wcale nie makabryczną anomalię, po czym nerwowo rozejrzał się po korytarzu. Pechowo, zza zakrętu wyłoniła się starsza księgowa (w tym sensie, że nie była już młoda), pani Marianna, taszcząc jakiś segregator do archiwum.

- Hosse, pan znowu się obija? Pije pan wodę, zamiast pracować? - żachnęła się, ni to serio, ni z żartem, poprawiając grube okulary w transparentnej plastikowej oprawie. - Kraj się wali, a pan tylko o własnym przełyku...
- Pani Marianno - wykrztusił Hosse, wciąż czując posmak grzejącej w trzewiach szkockiej wyżyny. - Niech pani naciśnie ten czerwony. Ten od wrzątku. Błagam.

Księgowa fuknęła, odstawiła segregator, wytrwała ze stojaka plastikowy kubek i z pogardą nacisnęła czerwoną dźwignię. Z kranika polał się gęsty, bursztynowy płyn, intensywnie parując.

- Matko Boska Nieustającej Pomocy! - pisnęła Marianna, badając ciecz palcem, który natychmiast oblizała. - Bourbon! Ciepły, kukurydziany Bourbon! Amerykański! To chyba jakaś podpucha albo jesteśmy w ukrytej kamerze!
- Eee... tam, to najpewniej unijna dotacja na innowacje - zauważył przytomnie Hosse, nalewając sobie kolejny kubek szkockiej. - Sprawdźmy może trzecie piętro. Tam jest ochrona środowiska.

Sapiąc pobiegli schodami w górę, po drodze tratując oszołomioną petentkę w postaci zakonnicy klauzurowej, chwilowo zwolnionej z klauzury na czas urzędowych spraw, która to próbowała zapytać jakieś o warunki zabudowy w centrum zakopanego. Na trzecim piętrze przy dystrybutorze stał już szef całego wydziału, trzymając w ręku szklaną karafkę udającą kryształową, którą najwyraźniej zdążył już przynieść z własnego biura. Z niebieskiego kranu urządzenia rwała ochoczo czysta, lodowata wódka, co najmniej czterdziestoprocentowa.

- Szefie, szefie! - ledwie wydyszała Marianna. - Co to jest? Sabotaż? Wojna hybrydowa?
- Ciszej, kobieto! - warknął nie do końca na serio szef, zatykając karafkę korkiem. - Żaden sabotaż. To jest rodzaj racjonalizacji kosztów kooperacyjnych. Właśnie dzwonił burmistrz. W dziale podatków z czerwonego leci czysty spirytus, a z niebieskiego tonik, tylko lodu czort nie dorzuca.
- Ale skąd to się wzięło? - dociekał wtórując Mariannie Hosse, czując jednocześnie, że świat zaczyna nabierać niezwykle logicznych, choć coraz bardziej rozmytych i bezkrytycznych kształtów. - Przecież pan Waldek rano wnosił te plastikowe banie. Sam widziałem. Chyba była normalna woda. - Poddał jednak w wątpliwość to co sam widział.
- Waldek to idiota - uciął szef. - Sącząc płyn prosto z karafki. - Chociaż nie w ciemię bity. Podłączył nowe ujęcie. To, co je wiercili za halą sportową. Pamiętacie? Z tego co wiem, przewiercili się przez nielegalny rurociąg, który bacowie pociągnęli prosto ze starej gorzelni na Słowacji. Może ciśnienie z tamtej strony jest większe niż z wodociągów i to cofnęło się do naszych.

W tym momencie z biura obok wyjrzał blady jak ściana referent z Wydziału Skarg i Wniosków.

- Szefie... na dole jest jakaś podejrzana kontrola z Urzędu Wojewódzkiego. Pytają o dostępność wody dla pracowników i petentów. Mówią, że upał straszny.
- O cholera - szef zbladł. - Jeśli ministerstwo się dowie, że rozpijamy siebie i elektorat za publiczną kasiorę, to nas wszystkich w pierdlu posadzą. Hosse! Idź tam i neutralizuj zagrożenie.
- Jak, szefie? - zapytał nieprzytomnie Hosse, czując już mocno działające ciepełko w żołądku.
- Pij z nimi! Pij, aż stracą przytomność albo wiarę w to, co widzą!

Hosse zbiegł na parter omal nie tracąc nóg. W holu głównym stał elegancki kontroler w jasnym letnim garniturze, trzymając w dłoni plastikowy kubek pełen ginu. Wyglądał na człowieka, który właśnie doświadczył religijnego objawienia, jednak jego urzędniczy obowiązek wciąż walczył jeszcze z instynktem samozachowawczym.

- Panie referencie... - zaczął ostrożnie kontroler. - Czy ta woda ma jakieś atesty?
- Oczywiście! - odpowiedział pewnie Hosse, głaszcząc urządzenie jak konia. - To najnowszy krzyk mody. Woda specjalnie filtrowana i.... przemyślana.
- Przemyślana? - zdziwił się kontroler. - Przecież to śmierdzi jałowcem. I ma ze czterdzieści procent - dodał, biorąc kolejny, potężny łyk.
- To tylko złudzenie przez tutejsze powietrze, a smak ginu to czysty przypadek - wyjaśnił Hosse z kamienną twarzą, lejąc sobie do pełna. - Od wysokiego ciśnienia bąbelki po prostu imitują procenty. Na zdrowie, panie inspektorze! Za pomyślny audyt. Tylko ostrożnie, bo od tej mineralizacji potrafi pogonić do wychodka.

Kontroler spojrzał na Hossego, potem na kubek, a potem na wiszący na ścianie portret aktualnego premiera.

- Wie pan co, panie Hosse? - zapytał inspektor, a jego oczy zaczęły już niebezpiecznie błyszczeć i nieco się spowolnił. - Ten wasz mikroklimat jest niezwykle intrygujący. A jak u was z zagospodarowaniem przestrzennym?
- Doskonale - uśmiechnął się Hosse, dolewając mu na innym już piętrze z czerwonego kranu ciepłego Bourbona. - Przestrzeń u nas kurczy się i rozszerza w zależności od potrzeb.
- I to jest właśnie decentralizacja, którą popieram - wybełkotał kontroler, siadając bezpośrednio na podłodze pod dystrybutorem. - Napiszemy w raporcie, że poziom nawodnienia kadr i gości urzędu spełnia najwyższe standardy unijne i nie tylko.

Do wieczora urząd pracował jak nigdy wcześniej. Wnioski o pozwolenie na budowę na Bachledzkim i nie tylko, podpisywano seriami, bez patrzenia na plany zagospodarowania. Skargi i donosy obywateli niszczono w niszczarkach bez czytania z radosnym śpiewem na ustach. Pani Marianna to nawet zatańczyła na biurku w dziale finansów, a szef osobiście przepychał rurki w dystrybutorze na pierwszym piętrze, bo z niewiadomych przyczyn z jednego z kraników zamiast alkoholu zaczęła lecieć mdła, zwyczajna woda źródlana, co wszyscy zgodnie uznali za ordynarną awarię. Świat był piękny, dopóki w kranach tętniło życie.

Ciąg dalszy nastąpi...

***
W procesie twórczym wykorzystano wsparcie AI w zakresie przetwarzania i redagowania.
Autor nie uczestniczy, nie komentuje i nie bierze udziału w dyskusjach na forum pod publikacją.
Reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
reklama
komentarze
dodaj komentarz

Komentarze są prywatnymi opiniami czytelników portalu. Podhale24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Podhale24.pl zastrzega sobie prawo do nie publikowania komentarzy, w szczególności zawierających wulgaryzmy, wzywających do zachowań niezgodnych z prawem, obrażających osoby publiczne i prywatne, obrażających inne narodowości, rasy, religie itd. Usuwane mogą być również komentarze nie dotyczące danego tematu, bezpośrednio atakujące interlokutorów, zawierające reklamy lub linki do innych stron www, zawierające dane osobowe, teleadresowe i adresy e-mail oraz zawierające uwagi skierowane do redakcji podhale24.pl (dziękujemy za Państwa opinie i uwagi, ale oczekujemy na nie pod adresem redakcja@podhale24.pl).

reklama
reklama
Co, gdzie, kiedy
Nie przegap!
08
10.2026
Nie przegap!
10
10.2026
Nie przegap!
10
10.2026
reklama
Pod naszym patronatem
Zobacz wersję mobilną podhale24.pl
Skontaktuj się z nami
Adres korespondencyjny Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Aplikacja mobilna
Obserwuj nas
3
Sobota
Imieniny:Gerarda, Ewalda
Kliknij po więcej