Nokaut. Wiktoryn i Zorian
Część 2 tryptyku. Cyber-karczma pod Sztuczną Gęślą
/Fantástico Chico Blanco/
Wiktoryn i Zorian siedzieli w "Karczmie Przyszłość 2999", gdzie zapach tradycyjnych skwarków mieszał się z delikatną wonią rozgrzanej kalafonii i ozonu. Architektura wnętrza stanowiła swoisty kompromis. Z jednej strony wzrok przyciągały grube, drewniane płazy, zaimpregnowane bezbarwnym kompozytem i wypolerowane niemal na gładź szkła. Z drugiej zaś pod sufitem, zamiast tradycyjnych góralskich dekoracji, wirowały drony stylizowane na rzeźbione orły.
- Widzisz ten rozmach? - zachwycał się Wiktoryn, gładząc blat stołu, w którego wnętrzu pulsowały światełka LED. - Koniec z wiecznym czekaniem na zrezygnowanego kelnera. Pełna automatyzacja gastronomii.
Zorian z powątpiewaniem przyglądał się dotykowemu menu wyświetlanemu bezpośrednio w blacie drewnianej ławy.
- Wszystko pięknie, ale spójrz na personel. To ma być ta słynna góralska gościnność?
Do ich stolika przypłynął bezgłośnie, lewitując, kelner android.
- Nieźle. Dyskretny dryf. - skomentował Wiktoryn.
Konstrukcja z chromowanego metalu miała zamontowany na wysokości klatki piersiowej ekran z zapętloną animacją płonącej watry, czyli taką, jakich pełno w serwisie YT, a na mechanicznym czerepie dumnie spoczywał klasyczny góralski kapelusz.
"Dobry wieczór" - zatrzeszczał słabej jakości głośnik robota, próbując naśladować miękki, góralski akcent, co dało groteskowy efekt uszkodzonego syntezatora mowy. "Wita profesjonalna jednostka gastronomiczna Robo-Baca, wersja usługowa. Czy zamówić kwaśnicę na żeberku syntetycznym, czy może preferują panowie algorytm wegański?"
- Dla mnie kwaśnica, Robo-Baco - rzekł raźno Wiktoryn. - I proszę nie szczędzić boczku.
- Dla mnie to samo - mruknął Zorian. - Tylko niech ta zupa ma w sobie trochę ludzkiego błędu. Niech będzie odrobinę za słona, jakby kucharz się zadudrał.
Diody robota błysnęły czerwienią. Zorian fuknął pod nosem coś o syntetycznym jedzeniu i starej komedii z Louisem de Fun?sem.
- Błąd krytyczny. Zadudranie się kucharza nie występuje w bazie danych systemu. Trwa optymalizacja danych - zatrzeszczał robot, po czym odpłynął w stronę kuchni z cichym świstem serwomotorów.
Wiktoryn rozparł się wygodnie na ławie.
- I to jest właśnie piękne! Masz gwarancję powtarzalności smaku. Każda łyżka będzie identyczna. Żadnych niespodzianek, żadnych humorów...
Zanim Zorian zdążył odpowiedzieć, w karczmie zgasły główne reflektory. Na małą scenę, pokrytą czymś, co przypominało matę antypoślizgową, wkroczyła kapela. Trzy humanoidalne roboty w za dużych, bukowych portkach z cyfrowym haftem i w takich samych cuchach uniosły mechaniczne smyczki. Sekundę później z głośników ryknął potężny, idealnie zsynchronizowany dźwięk gęśli. Był tak czysty i pozbawiony jakichkolwiek fałszów, że brzmiał niczym przesterowane techno grane na weselu w technologii Dolby Surround.
- No i jak?! - przekrzykiwał ryczące głośniki Wiktoryn, niemal plując koledze w ucho. - Idą równiuteńko jak szwajcarski zegarek! I żaden, kurde, nie upił się przed występem!
Zorian najpierw starł z policzka drobinki śliny kolegi, a potem zatkał uszy.
- Ale oni nie grają z serca, Wiktorynie! - wrzasnął w odpowiedzi Zorian. - Oni tylko odtwarzają plik muzyczny! Tam nie ma ani krzty żalu, ani grama prawdziwej tęsknoty i tego czegoś, co jest w żywej, góralskiej nucie! To zwyczajny, zerojedynkowy grajdół!
W tym samym momencie Robo-Baca wracał z ich zamówieniem. Niestety, wibracje wywołane przez potężny bas cyfrowej kapeli zakłóciły działanie żyroskopów robota. Maszyna zaczęła jechać lekkim zygzakiem, a talerze z gorącą kwaśnicą niebezpiecznie przechylały się to w lewo, to w prawo.
- Uwaga! Wykryto turbulencje podłoża. Przechodzę w tryb stabilizacji zupy - zakomunikował robot, po czym zaczął gwałtownie kręcić się wokół własnej osi, próbując utrzymać równowagę.
Efekt był natychmiastowy. Siła odśrodkowa uniosła tłusty wywar i zanim Wiktoryn zdołał się uchylić, oberwał precyzyjnym strumieniem kwaśnicy prosto w twarz. Plaster boczku wylądował idealnie na jego nosie. Kapela robotów, wyczuwając zamieszanie, automatycznie przełączyła repertuar na tryb awaryjny i zaczęła odtwarzać nieskończoną pętlę "krzesanego" w tempie stu uderzeń na minutę.
- I co teraz, Wiktorynie? - wykrzyczał Zorian, wycierając serwetką twarz przyjaciela. - Czy powtarzalność tego smaku na policzku cię satysfakcjonuje?
Wiktoryn mrugnął poparzoną od kwaśnicy powieką, zdejmując jednocześnie tłusty skwarek z nosa.
- System... system wymaga jeszcze sporej kalibracji - wykrztusił, po czym wrzucił do ust zdjęte z twarzy trofeum. - Ale przynajmniej jest smaczny...
Nagle z zaplecza, przedzierając się przez tańczące roboty, wypadła postać w poplamionym fartuchu. Był to stary góral - ta sama, znajoma twarz z oscypkomatu - tym razem z wielkim kluczem francuskim w ręku i tabletem przypiętym do rzemienia w fikuśnym futerale ze skóry juchtowej.
- Jezusicku kochany, znowu im się skrypt weselny odpalił! - wrzasnął człowiek, po czym z drapieżną zręcznością doskoczył do Robo-Bacy i potężnym uderzeniem klucza w tył obudowy wyłączył maszynę.
Robot zgasł, wydając cichy dźwięk, jakby uchodziło z niego powietrze. Baca odwrócił się do gości, dysząc ciężko i wycierając ręce w ścierkę.
- Przepraszam was, chłopy. Jak synowa wgrała nową aktualizację i spięła mi ten sterownik z programem tych grających żelaźniaków, to cała sieć zwariowała. Teraz te blaszaki myślą, że każde tąpnięcie basu to napad zbójników. Chodźcie za mną do kanciapy. Tam mam normalny, stary garnek na gazie i żywą kelnerkę. Po prawdzie ma dziś fochy, bo się z chłopem pożarła, ale przynajmniej zupą w ludzi nie rzuca.
Zorian wstał, z satysfakcją klepiąc Wiktoryna po zalanym ramieniu.
- Chodźmy, przyjacielu. Skosztujemy trochę tej ludzkiej nieprzewidywalności.
Ciąg dalszy nastąpi...
***
W procesie twórczym wykorzystano wsparcie AI w zakresie przetwarzania i redagowania.
Skontaktuj się z nami
+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
Adres korespondencyjny
Podhale24.pl
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Informacje
Obserwuj nas


























