Milion niewydany
Jak podsumował dzięki maszynie udało się wyczyścić 2 km rowów oraz wyrównano koleiny oraz wysypano tłuczniem drogi o długości 2,4 km.
I przedstawił wyliczenia, z których wynikało, że wykonanie przepustu własną koparką kosztowało 1300 zł, a gdyby zlecić to w przetargu zewnętrznej firmie - to według kosztorysu trzeba by zapłacić za tę samą robotę 3800 zł.
Lepsze wyobrażenie o oszczędnościach daje zestawienie kosztów wysypywania dróg tłuczniem. Tu koszt własny to 336 tys. zł, a na podstawie najtańszego kosztorysu trzeba by wysupłać na ten sam cel 585 tys.
- Można to przeliczyć tak, jak są robione przetargi na drogi. Gdyby przyjąć stawkę z kosztorysów to w ciągu roku, my byśmy wydali ponad milion! Za zaoszczędzone pieniądze dokupiliśmy ciągnik i przyczepę - podsumował Paweł Dziubek. - Będziemy chcieli jak najwięcej dróg w swojej miejscowości tym sposobem gospodarczym ponaprawiać. Mamy możliwości i to jest najważniejsze. Jeżeli inne sołectwa będą chciały skorzystać z tego sprzętu to chętnie pomożemy - dodał.
Sprzęt niewykorzystany
O ile radni dopytywali raczej o możliwość korzystania z koparki w innych częściach gminy to były przewodniczący rady Czesław Wajda nie szczędził krytyki dla sołtysa Piekielnika.
- Ta koparka zakupiona była bez biznesplanu, niektóre miejscowości też się do tego przymierzają, ale ważne jest, by poznać jakie są oszczędności. Ta koparka była w znikomym stopniu wykorzystana! Ona ma wszystko a tymczasem w 2025 roku przepracowała jedynie 543 godzin z tego 160 godzin jedynie jeździła. A ona ma wgrany program, który wylicza, że 1812 godzin w roku to minimum, by się opłacała. Tymczasem koparka przepracowała 543 godziny, a to tylko 1/3 możliwości. to zaledwie 8% możliwości, z czego tylko 5% efektywnej pracy w ciągu roku - krytykował Czesław Wajda.
Jak zauważył, zarządzaniem koparką nie powinno zajmować się jedno sołectwo, ale cała gmina.
- Nie tędy droga! Sugerowaliśmy, jeszcze w poprzedniej kadencji proponowaliśmy, by gmina powołała swój zakład komunalny, ale nic się w tym zakresie nie dzieje - podkreśla były przewodniczący.
Podyskutują innym razem
Choć wszystko zapowiadało długą dyskusję i wymianę zdań między radnymi, wszystko przerwał Bartłomiej Bukowski. Obecny przewodniczący uciął temat sugerując, by o szczegóły radni dopytywali po sesji albo podczas któregoś z kolejnych posiedzeń. Jak przekonywał, takiego punktu nie ma w porządku obrad, a zgodził się jedynie na krótką informację na prośbę Pawła Dziubka.
Józef Figura




























