+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Gotowanie nie jest jedyną profesją gospodyń. Jedne świetnie czują się na scenie, a inne mają mocne, góralskie głosy. Udowodniły to przedstawicielki 12. Kół Gospodyń Wiejskich z terenu gminy Nowy Targ, które stanęły w sobotę na scenie Gminnego Ośrodka Kultury w Łopusznej.
"Wołosi ojcowie nasi" - to tytuł widowiska, które można będzie obejrzeć podczas niedzielnych dożynek w Lipnicy Wielkiej.
Trwają wakacje, ale w Krościenku nad Dunajcem można już przygotować się do zimy. Wszystko to za sprawą ośmiomiesięcznych bezpłatnych warsztatów, podczas, których pod okiem " mistrza tradycji ?? Jana Kubika można utkać rękawice furmańskie, oraz nauczyć się wyplatania starodawnych gazdowskich swetrów z naturalnej wełny owczej.
Hajduk, Pan i dziady - postacie te przeszły w niedzielne popołudnie ulicami Trybsza. Zwyczaj "Ogrywania Mojek" w tej spiskiej miejscowości jest żywy od ponad stu lat. Wydarzenie co roku organizują strażacy z OSP Trybsz.
Mimo że wiele dawnych obrzędów wielkopostnych i wielkanocnych na Orawie zanikło, niektóre tradycje przetrwały do dziś. Jednym z takich zwyczajów jest chodzenie ze śmiertecką, które wciąż można zobaczyć w niektórych wsiach regionu.
"Hej boginki, carownice- uciekojcie ze Scownice!!! A wy mary i złe duchy, wynoście sie Nom z chałupy!" - dało się słyszeć tego wieczoru w pienińskim uzdrowisku.
W wigilię św. Łucji - 12 grudnia - górale od wieków łączyli siły, by hałasem, światłem i zaklęciami przeganiać złe moce. Wierzono, że tej właśnie nocy, najdłuższej w roku według starego kalendarza, wiedźmy zbierają się na sabat. Polany i lasy wokół Szczawnicy stawały się areną walki dobra ze złem.
Jak wyglądały wesela na Podhalu sześćdziesiąt lat temu? Co podawano do jedzenia? Jakie przyśpiewki śpiewali pannie młodej? Jedno jest pewne – było zupełnie inaczej niż dzisiaj.
W Zielone Świątki w Bukowinie Tatrzańskiej przy głównej drodze ktoś na latarni powiesił kukłę. Wygląda na to, że to powrót do dawnej, zapomnianej tradycji.
FELIETON. "Kilkanaście dni temu we wszystkich telewizorach pokazywali jak to na drodze do Morskiego Oka zwalył się koń na ziem, poleżał na chwilkę, a potem z drygiem wstał, gotowy do dalszej drogi" - pisze Jan Gil, wieloletni nauczyciel, polonista.