+48 796 024 024
+48 18 52 11 355redakcja@podhale24.pl
m.me/portalpodhale24
ul. Krzywa 9
34-400 Nowy Targ
Brak zgody na kompromis, siłowa blokada szlaku i zdecydowana interwencja policji - tak wyglądał przebieg burzliwego protestu aktywistów na drodze do Morskiego Oka. Po tym, jak grupa ok. 20 protestujących usiadła na asfalcie przed nadjeżdżającym wozem konnym, funkcjonariusze użyli siły do przywrócenia porządku. Wśród wylegitymowanych i zatrzymanych znalazły się osoby poszukiwane. Na miejscu doszło do powszechnej mobilizacji mieszkańców Podhala, którzy w asyście weterynarzy i samorządowców stanęli w obronie góralskiej tradycji, odpierając zarzuty o znęcaniu się nad zwierzętami.
Uważający się za obrońców praw zwierząt aktywiści próbowali zablokować fiakrom drogę. Usiedli z transparentami na drodze i próbowali nie dopuścić do przejazdów dorożek. Zostali jednak usunięci przez policjantów.
Na drodze prowadzącej do Morskiego Oka są już policjanci oraz fiakrzy wykonujący przewozy turystów. Trwa oczekiwanie na protestujących przeciwko transportowi konnemu oraz zapowiadanych kontrmanifestantów.
Na stronie Tatrzańskiego Parku Narodowego jest informacja, że wszystkie bilety na parkingi na Palenicy Białczańskiej i Łysej Polanie zostały już wyprzedane. W sobotę tysiące turystów wyruszyło do Morskiego Oka. Dzisiaj zapowiada się jeszcze większe oblężenie.
Na szlaku prowadzącym z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka odbyła się dziś pikieta grupy dziesięciu aktywistów wyposażonych w transparenty. Uczestnicy przemarszu skierowali się w stronę najpopularniejszego tatrzańskiego stawu na drodze całkowicie pozbawionej zaprzęgów konnych, co przypisali sobie za sukces, podczas gdy górale końmi pojechali pod kościoły, aby świętować.
Tatrzański szlak z Palenicy Białczańskiej widział już chyba absolutnie wszystko. Klapki typu japonki, szpilki, parawany, a nawet turystów próbujących wnosić na górskie szczyty wielkie gabaryty - bywało różnie, zabawnie i absurdalnie. Jednak to, co zastało dzisiaj wędrowców idących w stronę Morskiego Oka w ostatnich dniach, całkowicie przebiło dotychczasowe osiągnięcia. Pomiędzy zaskoczonymi ludźmi a konnymi fasiągami sprawnie maszerował humanoidalny robot.
Po sobotniej manifestacji organizacji pro-zwierzęcych przy pustych fasiągach, na drogę do Morskiego Oka wrócili wozacy z końmi. Od rana panuje cisza, spokój i słychać stukot końskich kopyt. W obawie przed powrotem aktywistów i eskalacji konfliktu porządku pilnuje policja.
Zapowiadany z ogromnym rozgłosem w mediach społecznościowych, ogólnopolski protest organizacji pro-zwierzęcych na Palenicy Białczańskiej zakończył się niespodziewanym i bardzo nietypowym patem. Kilkunastu zdeterminowanych działaczy, którzy z transparentami w rękach, wielojęzycznymi banerami i ostrymi żądaniami dymisji na ustach pojawili się na punkcie startowym słynnego szlaku, zastało tam jedynie głuchą pustkę. Wozacy zastosowali sprytny, taktyczny fortel i tego dnia po prostu nie przyprowadzili swoich zwierząt do pracy, całkowicie odcinając drugą stronę od możliwości bezpośredniej konfrontacji, prowokacji czy wywołania medialnego skandalu w tłumie gapiów.
Aktywiści organizacji prozwierzęcych przyjechali dziś rano na Palenicę Białczańską, aby protestować przeciwko transportowi konnemu do Morskiego Oka. Ku ich zaskoczeniu fiakrzy zrezygnowali z przewozów i od rana nie wożą turystów. Zostawili też wiadomość.
W związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi oraz zamknięciem szlaku z Polany Palenicy do Morskiego Oka, dziś tj. 31 marca odwołane zostały kursy regularnych linii komunikacyjnych na trasie: Zakopane - Polana Palenica.