Wielka Gonitwa Baranów w Nowym Targu ma przebić Jarmark Podhalański

Regionaliści z Podhala pracują nad wspólną inicjatywą, która ma wyjść poza lokalne imprezy i zyskać ponadregionalny rozgłos. W centrum projektu znalazła się "Wielka Gonitwa Baranów" - wydarzenie łączące kulturę góralską z widowiskową rywalizacją.
Rok 2026 w wielu miejscach Podhala jest i będzie rokiem wyjątkowym. Nowy Targ świętuje 680. rocznicę nadania praw miejskich, Powiat Tatrzański ogłosił go Rokiem Pastwisk i Pasterzy - a to dopiero początek.

O wyjątkowości bieżącego roku świadczy także fakt, że podhalańscy regionaliści - na co dzień skupieni wokół rywalizujących ze sobą zespołów góralskich - jednoczą siły. Jak się dowiadujemy, chcą wyjść ze wspólną inicjatywą, jakiej Podhale jeszcze nie widziało. Pomysł, choć wciąż w powijakach, rozwija się bardzo dynamicznie i - co ciekawe - zyskuje wsparcie kolejnych samorządów.

Nowotarskie środowiska związane z regionem planują zorganizować wydarzenie, którego skalę porównują do rozmachu Jarmarku Podhalańskiego czy Pikniku Lotniczego. Ma to być jednak impreza skoncentrowana na kulturze i wartościach regionu - bez komercji i straganów z przypadkowym asortymentem. Coś, co - jak podkreślają pomysłodawcy - mogłoby stać się wizytówką Podhala w kraju i poza jego granicami.

Z informacji uzyskanych od osób zaangażowanych w projekt wynika, że swoją przychylność wyraziły już powiaty nowotarski i tatrzański. Zainteresowane są także miasta Nowy Targ, Szczawnica i Zakopane - a to dopiero początek. Wstępna koncepcja zakładała organizację wydarzenia w jednym miejscu i czasie, jednak projekt szybko się rozrasta i możliwe, że przekształci się w cykl imprez odbywających się przez całe lato w różnych częściach regionu. Podobny charakter mają Tatrzańskie Wici, jednak ich organizatorzy nie widzą w nowej inicjatywie zagrożenia - przeciwnie, deklarują chęć współpracy.

Chodzi o wydarzenie, jakiego jeszcze nie było. W dzisiejszych czasach - szczególnie w obszarze szeroko pojętej góralszczyzny - to niełatwe zadanie. Tym bardziej, że kultura i tradycja Podhala od dziesięcioleci są szeroko prezentowane i należą do najbardziej rozpoznawalnych w Polsce. Czy można więc stworzyć coś nowego?

Okazuje się, że tak.

Wielka Gonitwa Baranów ma połączyć sportowe emocje, folklor i tradycję. Wydarzenie miałoby charakter wieloetapowy - eliminacje najlepszych baranów odbywałyby się w poszczególnych miejscowościach przy okazji lokalnych imprez. Finałem byłaby tytułowa gonitwa, w której zmierzyłyby się najlepsze zwierzęta.

Wstępny plan zakłada, że finałowa gonitwa miałaby charakter transpowiatowy i przebiegała na trasie z Bukowiny Tatrzańskiej do Nowego Targu. Uroczysta odprawa odbyłaby się w Domu Ludowym, start zaplanowano w okolicach Rusińskiego Wierchu, a trasa prowadziłaby wzdłuż drogi krajowej nr 49 przez Białkę Tatrzańską i Gronków aż do Nowego Targu, gdzie meta znalazłaby się na lotnisku. Na zakończenie zaplanowano paradę baranów ulicami miasta, kończącą się na Rynku.

Jak to jednak na Podhalu bywa - diabeł tkwi w szczegółach. Po początkowym entuzjazmie pojawiają się także głosy krytyczne. Białka Tatrzańska chciałaby, aby zarówno start, jak i meta znajdowały się na jej terenie. Ostatecznie udało się jednak wypracować kompromis - na Kotelnicy powstaną tzw. lotne premie.

Z kolei Szczawnica obawia się, że "barania" impreza może odciągnąć uwagę od tradycyjnego redyku. Również w tym przypadku znaleziono rozwiązanie - szczawnicki redyk miałby stać się swoistym "after party", podczas którego zaprezentowane zostaną najlepsze barany, prawdopodobnie prowadzące finałową paradę.

Nieoczekiwanie największe trudności organizatorzy napotykają w Nowym Targu. Jak się dowiadujemy, nie chodzi o samą formułę wydarzenia - ta spotyka się z uznaniem - lecz o jego nazwę. Niektórzy miejscy radni biorą ją... zbyt dosłownie.

wo/

copyright 2007 podhale24.plData publikacji: 01.04.2026 14:20